• Myśli Bł. Luigiego Novarese

    • Bóg, który dał nam wszystko przez ręce Maryi, niczego nie chce udzielić poza tym kanałem, świętym kanałem, kanałem pochodzącym wprost od Boga. Ona jest prostą drogą dla wszystkich, drogą krótką i wolną od pułapek.

Wielka Sobota – mocniejsza niż śmierć

 
 
 

Miłość nie umiera. Mocna jest Miłość, mocniejsza niż śmierć! Potrzeba mi teraz cierpliwie czekać. Ziarno Twojej Miłości wrzucone w glebę mojego serca, w jego najciemniejsze miejsca, pracuje w ukryciu.

Bóg umarł. Źródło życia umarło. Cisza spowiła ziemię. Powtarzam za Tobą, Jezu, słowa, które wczoraj wyrzekłeś na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił” (Mt 27,46). Dlaczego porzuciłeś mnie, zostawiłeś samą na pastwę świata? Nie ma nic. Tylko pustka i ciemność. Nie wiem dokąd iść i po co. Głęboki smutek, niepewność i lęk spowijają serce. W nim woła tęsknota za Miłością, która nasyciłaby jej nieskończone pragnienie. Ale odpowiada cisza i milczenie. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił.” Czemu opuściłeś mnie wtedy, gdy najbardziej potrzebowałam Miłości, zrozumienia, akceptacji. Czemu opuściłeś mnie, gdy potrzebowałam Twojej siły i mocy by iść? Czemu? Czemu porzuciłeś moje serce? Czemu zostałam sama? Gdzie jesteś? Gdzie jesteś, Jezu, źródło życia, źródło miłości, Drogo i Prawdo? Gdzie Ty jesteś, Jezu? 

W pamięci mam Twoje słowa z Wieczernika przed Twoją Męką – testament Twojego życia, byśmy się wzajemnie miłowali jak Ty nas umiłowałeś (zob. J 15,12). A umiłowałeś tak, że życie swoje oddałeś za mnie. I nazwałeś mnie swoim przyjacielem, wyznając Twoją Miłość do mnie – grzesznika naznaczonego słabością, bo „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). I wyrzekłeś słowa obietnicy: „nie zostawię was sierotami” (J 14,18).

Nie rozumiem, Jezu. Trudno poskładać mi to wszystko w całość. Z jednej strony w sercu noszę poczucie opuszczenia, a z drugiej Twoje słowa, że życie oddajesz za mnie z Miłości i Twoja obietnica, że mnie nie zostawisz. Jak pojednać ze sobą moje serce?

Przypominają mi się Twoje słowa, że „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Łk 9,22). Tak. I Ty zostałeś odrzucony i to przez tych, przez których w pierwszej kolejności powinieneś zostać przyjęty. W ten sposób dzielisz swój los ze mną tam, gdzie ja zostałam odrzucona, zwłaszcza jeśli zostałam odrzucona przez tych, od których spodziewałam się miłości. Odrzucono Ciebie – Miłość i zabito wczoraj. I wczoraj na Krzyżu wołałeś do Ojca: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił.” Ból opuszczenia i tęsknotę mojego serca, mogę zanieść na Krzyż, do Twojego Serca. Ty już mnie poprzedziłeś w bólu opuszczenia, bym nie była z nim sama. Zszedłeś zatem i tam, gdzie zostawili mnie inni, jak i w miejsce, w którym poczułam się opuszczona przez Boga, bo nikt nie ujął się za mną, a przynajmniej tego nie dostrzegłam. Zszedłeś dobrowolnie do największych ciemności człowieczego serca. Z miłości do mnie zechciałeś zejść aż w taką ciemność. Przed Twoją Męką w modlitwie pełnej ufności prosiłeś Twojego Ojca, by został w Tobie otoczony chwałą. W sercu rozbrzmiewają mi słowa zapowiedzi zmartwychwstania… Pamiętam też, jak wiele razy na różne sposoby mówiłeś: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). I myśl, co działo się w Twoim Ojcu, z którym jesteś jedno, kiedy patrzył na Twoje cierpienie i jak Ciebie zabijają… Ból Miłości nieskończonej… Jego i Twoje pragnienie naszych dusz, naszego życia… 

Twoja prośba, by Twój Ojciec w Tobie został chwałą otoczony i zmartwychwstanie – to jedno. Bo Miłość nie umiera. Mocna jest Miłość, mocniejsza niż śmierć! Potrzeba mi teraz cierpliwie czekać. Ziarno Twojej Miłości wrzucone w glebę mojego serca, w jego najciemniejsze miejsca, pracuje w ukryciu. Potrzeba mi cierpliwie czekać aż rozkwitnie i wybuchnie radością nowego życia w zmartwychwstaniu razem z Tobą. By we mnie, już tutaj na ziemi, spełniło się pragnienie Twojego Serca wypowiedziane w słowach: „aby radość Moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15,11). I Ty przez swoją Mękę i Krzyż jednasz świat ze sobą, z Bogiem, i jednasz ze sobą moje serce, scalasz je swoją Miłością. Miłością, która jest wierna i nigdy nie ustaje, która JEST i to JEST zawsze, także w największych ciemnościach mojego życia. Miłość Twoja i Twojego Ojca. Bo Ty i On jedno jesteście. 

Boże mój, proszę Cię o wierne trwanie w Twojej Miłości, proszę Cię o cierpliwość, odwagę i miłość. I dziękuję, że mnie kochasz tak bardzo i że kochasz za nic, że życie swoje oddałeś, abym miała życie. Dziękuję Ci za Twoją Miłość i Miłosierdzie, którego potrzebuję jak oddechu. A nawet bardziej. Amen. 

Dla uczniów Jezusa był to dzień największej próby. Według przekazywanej tradycji apostołowie rozproszyli się po śmierci Jezusa, a jedyną osobą, która wytrwała w wierze, była Maryja. Dlatego też każda sobota jest w Kościele dniem maryjnym.

Po rozważeniu śmierci krzyżowej Pana Jezusa i złożenia Jego ciała do grobu, wspominamy Jego zstąpienie do otchłani. Prawdę o przybyciu Jezusa do piekieł (czyli miejsca, gdzie ludzie po śmierci oczekująna zbawienie) znajdujemy między innymi w liście św. Piotra: „Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić [zbawienie] nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym (…)” (1 P 3,18-20). Wiele starożytnych tekstów opisuje Chrystusa przybywającego do otchłani, budzącego ze snu śmierci do nowego życia Adama i Ewę, którzy wraz z całym rodzajem ludzkim przebywali w szeolu (starotestamentalne określenie piekieł).Wielka Sobota jest dniem, w którym nie odprawia się mszy świętych ani nabożeństw. Jedynym elementem liturgicznym Kościoła tego dnia jest sprawowanie Liturgii Godzin, która treściowo koncentruje się na Grobie Pańskim. Wierni nawiedzają Grób Pański, czuwają na modlitwie i rozważają jego znaczenie, pamiętając o tym, że grób jest opromieniony blaskiem obecnego pod zasłoną Zmartwychwstałego i Uwielbionego Pana. Tradycją Wielkiej Soboty jest poświęcenie pokarmów wielkanocnych: chleba – na pamiątkę Jezusa, który nakarmił tłumy na pustkowiu; mięsa – na pamiątkę baranka paschalnego spożywanego przez Pana Jezusa i Dwunastu podczas uczty paschalnej w Wieczerniku; oraz jajek, które symbolizują życie. W tym roku my sami w naszych rodzinach pobłogosławimy pokarmy na stół wielkanocny, aby w niedzielny poranek Zmartwychwstania zasiąść do świątecznego stołu i podzielić się wzajemną życzliwością przy składaniu sobie życzeń.

źródło: https://bosko.pl/wiara/Wielka-Sobota-–-dzien-ciszy-i-oczekiwania.html

https://bosko.pl/wiara/Mocniejsza-niz-smierc.html

Leave a comment