• Myśli Bł. Luigiego Novarese

    • Bóg, który dał nam wszystko przez ręce Maryi, niczego nie chce udzielić poza tym kanałem, świętym kanałem, kanałem pochodzącym wprost od Boga. Ona jest prostą drogą dla wszystkich, drogą krótką i wolną od pułapek.

W 141 rocznicę narodzin dla nieba św. Bernadetty Soubirous, patronki Stowarzyszenia Cichych Pracowników Krzyża, powierzajmy jej przemożnemu wstawiennictwu i opiece wszystkie dzieła bł. Luigiego Novarese.

 
 
 

W 141  rocznicę narodzin dla nieba św. Bernadetty Soubirous, patronki Stowarzyszenia Cichych Pracowników Krzyża,  powierzajmy jej przemożnemu wstawiennictwu i opiece wszystkie dzieła bł. Luigiego Novarese. Prośmy Najświętszą Maryję Pannę, aby kształtowała nasze serca tak jak ukształtowała serce Bernadetty, którą pragniemy naśladować w  jej pokornym dziękczynieniu za każde doświadczenie napotkane w codzienności.

Polecamy modlitwę świętej Bernardetty:

Za biedę, w jakiej żyli mama i tatuś, za to, że się nam nic nie udawało, za upadek młyna, za to, że musiałam pilnować dzieci, stróżować przy owcach, za ciągłe zmęczenie…

Dziękuję Ci Jezu.

Dziękuję Ci mój Boże, za prokuratora i za komisarza, za żandarmów, za twarde słowa ks. Peyramale… Za dni, w które przychodziłaś Maryjo, i za te, w które nie przyszłaś – nie będę Ci się umiała odwdzięczyć, jak tylko w raju. Ale i za otrzymany policzek, za drwiny, za obelgi, za tych, co mnie mieli za pomyloną, za tych, co mnie posądzali o oszustwo, za tych co mnie posądzali o robienie interesu…

 Dziękuję Ci Matko.

Za ortografię, której nigdy nie umiałam, za to, że pamięci nigdy nie miałam, za moją ignorancję i za moją głupotę dziękuję Ci.Dziękuję Ci, ponieważ gdyby było na ziemi dziecko o większej ignorancji i większej głupocie, byłabyś je wybrała… Za to, że moja mama umarła daleko, za ból, który odczułam, kiedy mój ojciec, zamiast uścisnąć swoją małą Bernadettę, nazwał mnie ‘siostro Mario Bernadetto’…

Dziękuję Ci Jezu.

Dziękuję Ci za to serce, które mi dałeś, tak delikatne i wrażliwe, a które przepełniłeś goryczą… Za to, że matka Józefa obwieściła, że się nie nadaję do niczego, dziękuję… za sarkazmy matki mistrzyni, jej głos twardy, jej niesprawiedliwości, jej ironię, i za chleb upokorzenia… dziękuję.Za to, że byłam taką, że Maria Teresa mogła o mnie powiedzieć: ‘Nigdy jej dość nie ustępujcie’…Dziękuję za to, że byłam tą uprzywilejowaną w wytykaniu mi wad, tak, że siostry mówiły: ‘Jak to dobrze że nie jestem Bernadettą’.

Dziękuję za to, że byłam Bernadettą, której grożono więzieniem, ponieważ widziałam Ciebie, Matko …tą Bernadettą, tak nędzną i marną, że widząc ją mówili sobie: ‘To ta ma być?’. Bernadettą, którą ludzie oglądali jak rzadkie zwierze.Za to ciało, które mi dałeś, godne politowania, gnijące… za tę chorobę, piekącą jak ogień i dym, za moje spróchniałe kości, za pocenie się i gorączkę, za tępe i ostre bóle…

Dziękuję Ci mój Boże.

I za tę duszę, którą mi dałeś, za pustynię wewnętrznej oschłości, za Twoje noce i Twoje błyskawice, za Twoje milczenie i Twe pioruny, za wszystko… Za Ciebie – i gdy byłeś obecny, i gdy Cię brakło… Dziękuję Ci Jezu.

Leave a comment