• Myśli Bł. Luigiego Novarese

    • Bóg, który dał nam wszystko przez ręce Maryi, niczego nie chce udzielić poza tym kanałem, świętym kanałem, kanałem pochodzącym wprost od Boga. Ona jest prostą drogą dla wszystkich, drogą krótką i wolną od pułapek.

„Świat potrzebuje kapłanów, bo światu potrzeba Chrystusa” św. Jan Paweł II

 
 
 

Dziś, bardzo aktualne są wezwania Najświętszej Panny z Lourdes i Fatimy do modlitwy i pokuty, mających być zadośćuczynieniem za grzechy obrażające Serce Jezusa i Jej Niepokalane Serce, a także ofiarą złożoną za nawrócenie grzeszników, w intencji Papieża, kapłanów ich posługi oraz którego cierpienie jest terenem jego misji, ukazuje, że można uczestniczyć w tajemnicy Krzyża i związać własne cierpienie z Chrystusem. To jest cel każdego chrześcijanina, ale w sposób szczególny dotyczy to nas, duchowych synów i duchowe córki Bł. Luigiego Novarese. Każdego dnia uświadamiamy sobie, jak bardzo Kapłani potrzebują naszej modlitwy, naszego wsparcia poprzez ofiarę cierpienia. Św. Jan Paweł II tak mówił: „Was wszystkich, którzy cierpicie, prosimy, byście nas wspomagali. Właśnie od Was, choć jesteście słabi, oczekujemy byście stali się źródłem mocy dla Kościoła i dla ludzkości”. Dlatego nie mamy na co czekać i z jeszcze większą wiarą i ufnością powinniśmy modlić się za Kapłanów i wspierać ich ofiarą naszego cierpienia. Św. Jan Maria Vianney mówił, że kapłaństwo to sakrament dotyczący wszystkich ludzi. W jednym z kazań powiedział: „Gdyby nie było sakramentu kapłaństwa, nie mielibyśmy Pana wśród nas. Kto bowiem włożył Go do tabernakulum? Kapłan. Kto przyjął wasze dusze do Kościoła, kiedyście się narodzili? Kapłan. Kto karmi je, by miały siłę do ziemskiego pielgrzymowania? Kapłan. A kiedy dusza popadnie w grzech śmiertelny, kto ją wskrzesi do życia? Kto przywróci jej spokój sumienia? Tylko kapłan. (…) Kapłan nie żyje dla siebie, żyje dla was”. Pamiętajmy o tym, zwłaszcza wtedy, kiedy słyszymy, że tak źle się dzieje w naszym Kościele. Nie możemy się gorszyć, nie możemy osądzać czy przekreślać. Każdy z nas dokonuje różnorakich wyborów i powinien liczyć się z jego konsekwencjami. Każdy wybór niesie za sobą konsekwencje. Jednak MY, przede wszystkim powinniśmy złożyć dłonie do modlitwy i wołać do Pana Boga za tymi kapłanami, którzy pogubili się na swojej drodze powołania, przepraszać Boga za zło i grzech, ale też wypraszać łaski nawrócenia serc jak i umocnienie dla wszystkich tych, którzy są autentycznymi głosicielami Dobrej Nowiny i są w bliskiej relacji z Bogiem. Często słyszymy, że „takich mamy kapłanów, jakich sobie wymodlimy”. Coś w tym jest. Dlatego nie wiem, jak Wy, ale ja czuję na sobie odpowiedzialność, którą „przyjęłam” od naszego Błogosławionego Luigiego a przede wszystkim od Matki Bożej i nie potrafię przejść obojętnie obok tego wszystkiego, czego jestem sama świadkiem. Mam się modlić o świętość kapłanów, mam oddawać moje cierpienie w ich intencji i staram się to robić a za każdym razem jak coś złego się dzieje, jedyne co mi przychodzi do głowy to myśl, że za mało się modlimy za kapłanów. Przecież oni będąc blisko Jezusa, są jak nikt inny narażeni na ataki złego i tylko modlitwa wstawiennicza za nich a także ofiara cierpienia może im pomóc. Dlatego też zrodziło się we mnie pragnienie napisania tych kilku słów, z prośbą i takim lekkim przypomnieniem, żebyśmy powrócili do gorliwej modlitwy za kapłanów, bo oni teraz bardzo potrzebują naszego wsparcia modlitewnego. Nie muszą nas znać, ale odpowiedzmy po raz kolejny na apel Matki Bożej, Matki Kościoła, Matki Kapłanów i módlmy się, pokutujmy i ofiarowujmy nasze cierpienia właśnie w ich intencji. Każdy z nas potrzebuje modlitwy. Kapłani potrzebują jej tym bardziej. Są naszymi duszpasterzami – zostali obdarowani pięknym, czystym darem kapłaństwa, mają za zadanie doprowadzić nas do Boga, ale przecież pozostają takimi samymi ludźmi jak my. Przyjęcie święceń kapłańskich nie zmieniło ich charakteru czy cech osobowości, nie uczyniło ich od razu świętymi ani tym bardziej odpornymi na zło. Nasza modlitwa ma im pomóc, by zawsze pamiętali o tym, do czego zostali powołani i przede wszystkim by w tym powołaniu wytrwali. W Piśmie Świętym jasno możemy przeczytać, że mamy się modlić jedni za drugich. A nasz Ojciec Założyciel, Błogosławiony Luigi Novarese przypomina: „W 1947 roku założyliśmy ruch Centrum Ochotników Cierpienia – aby wesprzeć wzniosłe powołanie kapłanów fundamentem zbudowanym z materiału najcenniejszego, niezastąpionego w duchowym wzrastaniu i pracy duszpasterskiej, z cierpienia ludzi chorych. Oto, dlaczego w życiu naszego Centrum czujemy się tak mocno związani z wszystkimi bez wyjątku kapłanami świata. Pragniemy im towarzyszyć i wraz z nimi zdobywać wszystkich ludzi dla Królestwa Bożego. Oto jest przyczyna, dla której często w specjalnych listach przypominam o tym zadaniu, szczególnie drogim ludziom cierpiącym, którzy przeżywają swoje cierpienie głęboko i ze zrozumieniem jego wartości. Czyż bowiem to właśnie chorzy nie są w szczególny sposób powołani, by dopełniać niedostatki męki Chrystusa, a kapłani, by być szafarzami łaski Bożej? Trzeba przypomnieć, że w naszym Centrum otaczamy kapłanów tak wielką miłością i chcemy ich mieć tak blisko siebie, bo noszą oni w sobie odblask miłości Serca Chrystusa i niestrudzenie wypełniają program modlitwy i pokuty, ogłoszony ludzkości przez Matkę Kościoła w Lourdes i Fatimie. Pragniemy być jak najbliżej kapłanów, którzy zdobyli sobie rozgłos, zabiegając o to lub nie, podobnie jak chcemy być blisko wszystkich kapłanów służących wiernie i w ukryciu, dla dobra wszystkich, także tych, którzy ich krytykują i oczerniają. Za przykładem Jezusa Chrystusa musimy prosić Wiekuistego Ojca, aby zachował ich od zła, by uświęcił ich w prawdzie, zachował w jedności, dał im pomoc w odpieraniu pokus i pozwolił zwyciężyć w godzinie ciemności, choćby za cenę życia. Musimy zdawać sobie sprawę, że – jak nauczał Pius XII – najlepszym lekarstwem na współczesne bolączki są święci kapłani, i to jak najliczniejsi. Święci kapłani są jednak darem Bożym, musimy więc sobie na nich zasłużyć. Złu, które nieustannie narasta, musimy przeciwstawić modlitwę i ofiarę wyrzeczenia, starając się, by była coraz czystsza i coraz głębiej przeżywana. W statucie Centrum Ochotników Cierpienia i Braci Chorych mowa jest o „niesieniu pomocy kapłanom, którzy z jakiegokolwiek powodu jej potrzebują”. W tym duchu ofiary i czynu ośmielamy się wskazać wszystkim kapłanom bezpieczne schronienie w Niepokalanym Sercu Maryi, w którym sam Chrystus ukrył swoich apostołów, gdy zlęknieni i zagubieni oczekiwali zesłania Ducha Świętego”. Tak więc bierzmy do ręki różaniec, ofiarowujmy nasze cierpienie i do dzieła!

Artykuł ukaże się w najnowszej Kotwicy

s. Beata Dyko SOdC

Leave a comment