• Myśli Bł. Luigiego Novarese

    • Bóg, który dał nam wszystko przez ręce Maryi, niczego nie chce udzielić poza tym kanałem, świętym kanałem, kanałem pochodzącym wprost od Boga. Ona jest prostą drogą dla wszystkich, drogą krótką i wolną od pułapek.

OBLICZE – V tydzień Wielkiego Postu

 
 
 

Zbliżając się do końca naszej wielkopostnej drogi, drogi wyłożonej cegłami pokuty, kontemplacji, ofiary i cierpienia, odkrywamy, że Nasz Pan prowadził nas drogą do bardziej intymnego nawrócenia.

Czas zadać sobie kilka pytań: Co osiągnęliśmy podczas tej wędrówki w tym świętym czasie? Gdzie szliśmy i jak się tam dostaliśmy? Czy doświadczyliśmy nawrócenia i do jakiego stopnia? Komu pomogliśmy po drodze? 

W Ewangelii z piątej Niedzieli Wielkiego Postu jesteśmy zaproszeni do przyłączenia się do „Greków”, którzy przybyli z daleka na spotkanie z Jezusem i do „uwielbienia podczas uczty”. To była dla nich trudna droga, ponieważ nasze nawrócenie jest dla nas, przebiega powoli i boleśnie. Bez wątpienia możemy powtórzyć z Jezusem: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci”. (J 12:27) 

Czytania z tej niedzieli zachęcają nas do życia po chrześcijańsku poprzez zgłębianie tajemnic życia, gdziekolwiek pójdziemy lub z kimkolwiek się spotkamy. Uczą nas odpowiedzialności i poświęcenia. Pragniemy nie tylko ujrzeć oblicze Jezusa, ale być zjednoczeni z Nim, zakochani w Jego drodze, która jest drogą oddania się, nawet za cenę ofiary, ponieważ Ojciec pobłogosławi nas życiem wiecznym. 

Dlatego Jezus mówi do Apostołów: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12,24). Św. Augustyn komentuje: „Jezus powiedział, że to „pszenica” musi przyjąć śmierć, aby się rozmnożyć. Musiał zostać umartwiony niewiernością Żydów i pomnożony przez wiarę całego ludu”. W ten sposób chleb eucharystyczny, zrobiony z ziaren pszenicy, jest rozmnażany i dzielony, aby pożywić wszystkich chrześcijan. 

Chrystus umarł, aby wydać owoc dzięki swojej krwi. Naśladujemy Go, aby wraz z nim powstać i przynosić owoce. Widzimy Jego twarz w naszych braciach i siostrach z niepełnosprawnością, którym towarzyszymy na drodze odkupienia. Poprzez ciszę i wyrzeczenie się egoizmu uczymy się, jak stać się ziarnem, które umiera, aby powrócić do życia. Jest to fundamentalna część charyzmatu Bł. Luigiego Novarese, którą przeżywamy w naszym apostolacie. 

Dokonujemy wielu odkryć, niezależnie od tego, czy nasza podróż jest długa i trudna, czy też krótka i bardzo satysfakcjonująca. Odkrywamy wartość czasu; Jezus nazywa to „godziną”. „Nadszedł czas, aby Syn Człowieczy został uwielbiony”. (J 12:23). Ewangelia św. Jana dziewiętnaście razy wspomina o godzinie, a termin ten odnosi się do momentu odkupienia w historii ludzkości, a nie do czasu rzeczywistego. 

W Ewangelii na dzisiejszą niedzielę „godzina” oznacza, że ​​Miłość i zło zostaną pokonane. W tym „teraz” śmiertelni ludzie otrzymają nieśmiertelność w wieczności. Ilekroć jesteśmy przed Panem na Krzyżu, jesteśmy w tym „teraz”. Każda Msza Święta jest odnowieniem tego „teraz”. „Co mam powiedzieć? Ojcze, wybaw mnie od tej godziny? Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię!»”  (J 12: 27-28). 

Jak wyjaśnia Papież Franciszek, powinniśmy żyć tym „teraz”, wiedząc, że „wiara nie jest światłem, które rozprasza całą naszą ciemność, ale lampą, która kieruje naszymi krokami w nocy i wystarcza na drogę. Tym, którzy cierpią, Bóg nie dostarcza argumentów, które wyjaśniają wszystko; jest raczej odpowiedzią towarzyszącej obecności, opowieścią o dobroci, która dotyka każdej historii cierpienia i otwiera promień światła”. 

Kolejnym odkryciem, jakiego dokonujemy podczas tej wielkopostnej drogi, jest badanie prawdziwej obecności Jezusa w naszym życiu i zobowiązaniach. Tak jak Grecy oczekiwali, że Filip został przyprowadzony do Jezusa (J 12:22), tak my pomagamy cierpiącym, głodnym, bezdomnym, samotnym i pozbawionym ochrony znaleźć twarz Jezusa; tego, który nigdy nikogo nie zapomina. 

Miłość i radość, które wnosimy do apostolatu, mogą wzbudzić entuzjazm i zachętę dla wszystkich, nawet tych, którzy są daleko od Pana. Powinniśmy zadać sobie pytanie: czy jestem pozytywny i pełen pasji? Czy zachęcam i zostawiam przesłanie nadziei? Pan posyła nas jako ziarna pszenicy, które mają być zasiane na całym świecie, aby stać się Jego twarzą, rękami, stopami i sercem w świecie, przybliżając każdego do życia wiecznego. 

To jest, jak mówi papież Benedykt, istota miłości i samego życia ludzkiego. „Kto mi służy, musi iść za mną, a gdzie ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (J12:26). 

Wreszcie, który z drogocennych klejnotów, które znaleźliśmy podczas naszej wielkopostnej drogi, zabierzemy „do domu”, ostatecznego domu Ojca? Co zatrzymamy, a co zostanie z nami w następnym życiu? „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». (J 12, 31-32)

Czy zbliżyliśmy się do Pana? Przekroczyliśmy jałową pustynię i cierpieliśmy z pragnienia, ale wygraliśmy. Przekroczyliśmy szalejące wody i chodziliśmy wśród płomieni, ale nadal stopimy. Nie boimy się, bo Bóg idzie w naszym cieniu. 

Podczas naszej podróży spotkaliśmy różnych ludzi i odwiedziliśmy wiele miejsc, nawet tych rozczarowanych, ubóstwa, a nawet prześladowań, które nas zmieniły i nawróciły.

Spotkaliśmy Jezusa na Jego Drodze Krzyżowej, która stała się dla nas Drogą Światła, która prowadzi do odkupienia.Otrzymaliśmy Jego łaskę, która przeniknęła nasze ciemności, a wraz z nią pokój wszedł do naszych serc, a także miłość do innych. Poprzez nasze nawrócenie Święte Oblicze Jezusa zostało odciśnięte w naszej duszy. Podczas tej długiej i bolesnej podróży znaleźliśmy naszą największą nagrodę: znaleźliśmy naszego Boga.

Pod koniec każdego dnia, gdy mierzymy nasze triumfy i porażki, powinniśmy zadać sobie pytanie:

Pod koniec dnia…

Czy ktoś jest szczęśliwszy, ponieważ minąłeś go w drodze? 

Czy ktoś pamięta, że ​​rozmawiałeś z nim dzisiaj? 

Dzień prawie się skończył, a czas jego znoju dobiegł końca;

Czy jest ktoś, kto może teraz powiedzieć o tobie miłe słowo? 

Możesz powiedzieć dziś wieczorem, rozstając się z szybko mijającym dniem, 

Że pomogłeś przynajmniej jednemu bratu spośród wielu, których pokonałeś? 

Czy jedno serce cieszy się z tego, co zrobiłeś lub powiedziałeś?

Człowiek, którego nadzieje gasły, teraz śmiało patrzy w przyszłość? 

Zmarnowałeś dzień albo go straciłeś; przeżyłeś go dobrze czy źle? 

Czy zostawiłeś ślad dobroci lub bliznę niezadowolenia?

Kiedy zamkniesz oczy we śnie, czy myślisz, że Bóg powie: 

„Zarobiłeś jeden dzień na kolejne jutro dzięki pracy, którą wykonałeś dzisiaj”. 

John Hall

Nigdy nie zapominajmy, że twarz Jezusa jest światłem, które każdego dnia napełnia nadzieją i obietnicą, bez względu na to, jak ciemny może wydawać się horyzont życia.

„Kiedy ktoś odkrywa Jezusa jako drogę, radość wkracza w jego życie. Wchodzi na zawsze, a jest to radość zakorzeniona w nas, której nikt nie może nam odebrać, jak obiecał Pan. Ta radość z bycia uczniami Jezusa staje się świadectwem, apostolstwem, duchem misyjnym”.  (Papież Franciszek, Audiencja Generalna, 21.08.2014)

Opracowanie: Stasia Bronner e Barbara Altobelli

Leave a comment