• Myśli Bł. Luigiego Novarese

    • Bóg, który dał nam wszystko przez ręce Maryi, niczego nie chce udzielić poza tym kanałem, świętym kanałem, kanałem pochodzącym wprost od Boga. Ona jest prostą drogą dla wszystkich, drogą krótką i wolną od pułapek.

Miłość do Maryi Błogosławionego Luigiego Novarese

 
 
 

W związku ze wspomnieniem liturgicznym Matki Bożej Fatimskiej pragniemy zamieścić tekst ks. Remigio Fusi „Z miłości do Maryi”, który ukazał się we włoskiej Kotwicy a przetłumaczyła go Izabela Rutkowska. Ks. Remigio jest jednym z pierwszych Cichych Pracowników Krzyża. Zapraszamy do lektury z racji tak ważnego dla nas dnia, jakim jest 13 maja.

„Remigio Fusi SOdC, L’amore alla Madonna, L’Ancora 7/8/2009, tłum. Izabela Rutkowska

Z miłości do Maryi

Prałat Luigi Novarese od początku swego życia aż do końca swojej ziemskiej egzystencji zawsze należał do Niej, Najświętszej Dziewicy, Matki duchowej. Powtarzał: „Przy waszym krzyżu w sposób szczególny obecna jest Najświętsza Maryja Panna, nasza Matka, która czuwa, jest wierna, która nas kocha, ponieważ widzi w nas Jezusa, który kontynuuje swoją Kalwarię”.

Gdy mówię o relacji Prałata Novarese do Maryi, wolę używać słowa „miłość” niż „pobożność”. On od początku swojej historii należał zawsze do Niej. Od małego lubił, jak jego mama odmawiała każdego wieczora tak zwaną „długą modlitwę” – „Salve Regina”. Prałat był Jej sługą, był wierny Jej matczynym prośbom. Całe swoje życie, jak i życie swoich duchowych dzieci podporządkował realizacji przesłań, które Maryja kierowała z Lourdes i Fatimy do całej ludzkości. Zależny od Niej po synowsku w każdym dziele, powtarzał nieustannie: „To dzieło jest Jej, jeśli będziemy godni, Ona je wesprze i obroni przed każdym atakiem”. Mówił też: „Im bardziej my będziemy mieć wobec Maryi serce dziecka, tym bardziej Ona okaże nam swoje serce Matki”.

Pobożność maryjną uznawał za niezbędną do naśladowania Jej cech, by żyć przy Chrystusie tak jak Ona: „Jeśli nasza pobożność maryjna nie przybliża nas do Jezusa, nie czyni nas bardziej uważnymi na Jego święte Prawo, to znaczy tylko, że nasza pobożność maryjna nie jest dobra i nie jest szczera”. Każdego zapisanego w poczet dzieła (do wspólnoty czy stowarzyszenia) zobowiązywał do wypełniania programu przekazanego przez Niebieską Matkę w Lourdes i Fatimie: „Program Najświętszej Dziewicy dla nas to program modlitwy, pokuty, świadectwa oraz misji dla Kościoła. Czasy, w jakich żyjemy, wymagają postaw odpowiedzialnych i zdecydowanych”.

Z radością i życzliwością przypominał każdemu, kto znalazł się pod ciężarem krzyża: „Przy waszym krzyżu w sposób szczególny obecna jest Najświętsza Maryja Panna, nasza Matka, która czuwa, jest wierna, która nas kocha, ponieważ widzi w nas Jezusa, który kontynuuje swoją Kalwarię”.

Niepokalane Serce Maryi uznawał za naturalną drogę chrześcijanina, a w sposób szczególny człowieka cierpiącego, który w może w pełni realizować swoje powołanie do kontynuowania Pasji Chrystusa. W poświęceniu się Maryi widział jedyną możliwość do tego, by nasza miłość mogła zakwitnąć: „Poświęcenie się Maryi powinno być nasieniem, które później za sprawą Maryi zakwitnie miłością. Gdy przyjmiemy nakazy Najświętszej Maryi Panny, Ona potem z największą łatwością nauczy nas, jak być obecnym na Jej podobieństwo”.

Interesujący jest cel, dla którego została założona Maryjna Liga Kapłanów: zjednoczyć wszystkich kapłanów „w miłości Chrystusa z Maryją”. Ta jego uwaga dotyczy wszystkich kapłanów, ale w sposób szczególny dotyczy kapłanów „potrzebujących”. By ukazać tę jedność między nimi i ich jedność z Maryją, Novarese pomyślał nad pielgrzymką kapłanów do Lourdes.

Podczas godziny maryjnej w Grocie z zadziwiającym talentem wygłosił słowo o miłości Niepokalanej do kapłanów, a szczególnie do tych wypróbowanych przez cierpienie. Napisał wtedy między innymi: „To prawda, że wszyscy chrześcijanie mają prawo do tego, by nazywać się Jej dziećmi, ale prawo to w szczególności odnosi się do kapłanów, ponieważ gdy umierający Jezus powiedział swej Matce: Oto syn twój!, syn ten, choć reprezentował wszystkich wierzących w Chrystusa, w pierwszym jednak rzędzie odnosił się do nas, kapłanów, [ponieważ Jan był wtedy jako kapłan]. Tak więc Maryja widzi w nas Jana. Jesteśmy jak i on – wybrani do kontynuowania dzieła Jezusa”.

Pozwólcie mi powiedzieć parę rzeczy, które w sposób szczególny odnoszą się do was, kapłani doświadczający choroby. Czy nie jest tak, że gdy mama znajduje wśród swoich dzieci to, które zachorowało, właśnie dla niego zachowuje swoje najsłodsze pieszczoty? Nie odchodzi od jego łóżka i przeżywa wszystkie cierpienia tej istotki, owocu swego żywota? Czy więc nie jest oczywiste, że takie uczucia mówiące matczynym uprzywilejowaniu dotyczą także Tej, która jest najlepszą z matek – Maryi? Ona patrzy na was tak, jak patrzyła na swojego Jezusa, gdy był jedną raną, gdy umierał na krzyżu. Spójrzcie więc na tę dobrą Matkę, która uczestniczy w waszych troskach tak, jak uczestniczyła w Golgocie. Aby mogła uczestniczyć w tych troskach umierającego Jezusa, uczyńcie ją waszą pocieszycielką…”.

Prałat Novarese był świadomy, że po doświadczeniu Kalwarii Maryja nie skończyła swojej pielgrzymki wiary. Jest jeszcze dla niej droga do przejścia – droga Apostołów, którzy zastępują dzisiaj Jezusa. Maryja jest obecna, tak jak w Wieczerniku, ponieważ jej wiara musi umacniać tych, którzy podążają za Jej boskim Synem i kontynuują dzieło zbawienia.

W piśmie L’Ancora nell’Unita di Salute z 1979 roku napisał: „Maryja nie wspina się na Kalwarię sama, ale podąża tą krzyżową i chwalebną drogą razem ze swymi uprzywilejowanymi dziećmi, tak bardzo drogimi Jej i Jej Synowi – z Janem, Magdaleną, innymi pobożnymi kobietami. Ona jest Matką Kościoła, która włącza w Pasję Syna członków tego Kościoła – w przekonaniu, że chrześcijanin jest także godny krzyża: krzyża cierpienia, krzyża jako świadectwa, krzyża, który otacza całą naszą egzystencję swoją siłą ekspiacji, zwycięstwa i błogosławieństwa”.

1368108003

Leave a comment