Ja byłem na turnusie trwającym 2-16 lipca 2008 i bardzo mi się podobało.
Przeżyłem duży ale pozytywny wstrząs i wróciłem do domu naładowany nową energią do działania.
Co prawda okazało się, że na moim terenie właściwie nie ma żadnych możliwości do działania, ale coś próbuję robić. Tak po cichu bez rozgłosu, ale zawsze do przodu.
Pobyt w Głogowie jest dla mnie przeżyciem, które do dziś żywo pamiętam i często wracam myślami do ludzi, z którymi spędziłem te 14 wyjątkowych dni. Właściwie ten czas był jednym wspaniałym świętem. Cieszyli się wszyscy, a ja cieszyłem się, że mogę w tym uczestniczyć.
Obecnie mam swoje kłopoty, ale wracam myślą do turnusowych rekolekcji i jakoś udaje mi się podnieść i iść dalej.
Wiem jedno, obecnie częstym zjawiskiem jest, że zdrowi i w pełni sprawni ludzie boją się niepełnosprawnych. Głogów, a w nim Dom Uzdrowienia Chorych stanowi enklawę normalności w stosunkach międzyludzkich.