Pożegnanie Zofii Malskiej 26 luty 2011 Odsłon649
Zofia Malska z domu Latawiec urodziła się 19 października 1925 roku w Rawie Ruskiej na terenie obecnej Ukrainy, jako ostatnie z dziewięciorga dzieci Józefa i Marii. W wieku 6 lat, w ciągu jednego miesiąca straciła obojga rodziców i została wychowywana przez najstarsze rodzeństwo. Od maleńkich lat uczyła się postawy służebnej, a jednocześnie zaradności w trudnych czasach, która pomogła potem przeżyć czas wojenny. W 1945 roku wraz z częścią rodziny decyduje się osiedlić po polskiej stronie w Lubaczowie. W 1950 roku przybywa do Szczecina, do brata Franciszka, który znalazł tam miejsce po przymusowych robotach w Niemczech. Od razu weszła w wir obowiązków zawodowych, podjęła pracę sprzedawcy i od tego momentu staje się to jej życiowym wyzwaniem.
W 1956 roku poznaje Kazimierza, z którym wspólnie zakładają rodzinę, dając życie dwojga dzieciom Januszowi i Małgorzacie.
Jest kilka szczególnych wydarzeń w jej życiu po przez które można odczytać szczególne znaki opatrzności Bożej.
W roku 1977, 8 grudnia stwierdzono u Niej nowotwór żołądka, dwukrotne badania potwierdziły obecność raka złośliwego. Stan zdrowia mógł wtedy zaważyć na powołaniu do kapłaństwa syna Janusza, uczęszczającego do klasy maturalnej. Kiedy lekarze nie dawali szans na życie, co najwyżej do trzech miesięcy, Syn Janusz jest przekonany, ze wstawiennictwo Matki Bożej z Oliwskiej katedry, wzywanej jako Uzdrowienie Chorych sprawiło, ku zaskoczeniu także operujących w styczniu lekarzy, że nie znaleziono żadnych komórek rakowych.
To pozwoliło na szybki powrót do zdrowia i utwierdzenie decyzji syna Janusza o wstąpienie do seminarium duchownego Paradyżu.
Cechowała ją dobroć i pogoda ducha, pomimo wielu trudów życiowych. Podczas kolędy w rodzinnej parafii św. Krzyża w Szczecinie na Pogodnie - młodemu księdzu, który zapraszał ją do modlitwy za powołania odpowiedziała; dałam Bogu wszystko co miałam moje dwoje dzieci.
Córka Małgorzata, o decyzji której nikt by nie pomyślał, w 1982 roku wstąpiła za śladami brata do Wspólnoty Cichych Pracowników Krzyża w Rzymie. Szczególną radością dla rodziców były : uroczysta konsekracja ich dzieci 8 grudnia 1983 roku w Re w obecności założycieli C.S. ks. Prałata Novarese i siostry Miriam, a także świecenia kapłańskie syna dwa lata później.
Po tragicznej śmierci męża 1993 r. jej życie mocno związuje się ze wspólnotą Cichych Pracowników krzyża. W domu w Głogowie przez lata pomagała w codziennych pracach. Pozostaje nam obraz zapracowanej osoby obierającej warzywa, a jednocześnie pokornej i uśmiechniętej. Pięć lat temu kiedy poważnie zachorowała, gdy życie zagrożone było kilkakrotnie Pan Bóg dał jej przeżyć te lata, by poprzez modlitwę i cierpienie wspierać najbardziej ten charyzmat, któremu poświeciły się jej dzieci.
11 lutego przyjęła sakrament namaszczenia chorych z rąk ks. biskupa Ordynariusza Stefana. Nieoczekiwanie późnym wieczorem 23 lutego, po nagłym pogorszeniu zdrowia, otoczona dziećmi i wspólnotą w modlitwie odeszła do domu Ojca.
