
Na samym końcu książki "Pamięć i Tożsamość" Jana Pawła II możemy przeczytać mocne słowa: „Każde ludzkie cierpienie, każdy ból, każda słabość kryje w sobie obietnicę wyzwolenia, obietnicę radości: „teraz raduję się w cierpieniu za was” – pisze św.Paweł (Kol 1,24). Odnosi się to do każdego cierpienia wywołanego przez zło.”. Zaś od strony praktycznej u naszego Założyciela, księdza Luigiego nieustannie można było dostrzec dążenie do uproszczenia przekazu Ewangelii, tak by był dostępny dla ludzi dotkniętych cierpieniem, by treści uwikłane w meandry teologii stawały się proste i niosły nadzieję.
Owa obietnica radości i prostota spotkały się w Bydgoszczy by poprzez dwie autentyczne historie wplecione w sztukę teatralną zapukać do młodych serc z pytaniem:”Czy wiesz po co tu jesteś…?”.
Na zaproszenie grupy teatralnej RAMMA, działającej przy Duszpasterstwie Akademickim MARTYRIA i fundacji WIATRAK powstał scenariusz autorstwa Szymona Grzybowskiego (D.A. MARTYRIA) i Piotra Piechockiego (Cisi Pracownicy Krzyża), który poprzez równoległe ukazanie dwóch historii miał na celu pokazanie postaw wobec cierpienia i nieprzemijającą wartość KRZYŻA jako sztandaru wiary, często okupionej męczeństwem. Pierwszą historię napisało życie Angiolino Bonetty, naszego kandydata na ołtarze, ukazane w książce „Siewcy Nadziei”, a w szczególności jego przemiana i niezłomna radość wiary. Druga historia, bardziej współczesna, to opisane na kartach pełnej pasji i dramatyzmu książki „Uwięziona w Teheranie” życie jej autorki, Mariny Nemat w ojczystym Iranie, w pierwszych latach po zwycięstwie brutalnej rewolucji islamskiej pod wodzą ajatollaha Chomeiniego.
W styczniu 1982 roku Marina Nemat, wówczas szesnastoletnia dziewczyna, została aresztowana, następnie poddana torturom i skazana na śmierć za przestępstwa polityczne. Trafiła do cieszącego się najgorszą sławą więzienia Evin w Teheranie. Marinę przesłuchiwało dwóch strażników: jeden pobił ją do nieprzytomności, drugi o imieniu Ali – zakochał się w niej. Skazaną na śmierć za odmowę podania nazwisk przyjaciół, Marinę dzieliły minuty od śmierci przez rozstrzelanie, gdy Ali – wykorzystując powiązania swojej rodziny z Chomeinim – zabrał ją sprzed plutonu egzekucyjnego i doprowadził do zamiany wyroku na dożywotnie więzienie. Cena za uratowanie życia była jednak wstrząsająca – w atmosferze strachu, choć też prawdziwej czułości, poprosił ją o rękę, żądając jednocześnie, by wyrzekła się swojej wiary chrześcijańskiej i przeszła na islam.
Odmowa oznaczała narażenie życia najbliższych. Kolejne dwa lata Marina spędziła jako więzień polityczny, pozostając jednocześnie zakładniczką człowieka, od którego zależał los jej rodziny i jej samej. Pełna pasji, liryzmu i wrażliwości, opowieść Mariny Nemat nie ma sobie równej. W kręgu poszukiwań własnego emocjonalnego odkupienia znajdują się jej oprawcy, mąż z rodziną, a także ojczysty kraj – im wszystkim Marina ofiarowuje największy z możliwych darów: przebaczenie. „Włosko-Irańska” opowieść w interpretacji kilku młodych aktorów nabrała bardzo ciekawego wyrazu. W scenerii budowanego jeszcze Domu Jubileuszowego w bydgoskim Fordonie, pośród fotografii Jana Pawła II, dnia 30 czerwca zebrało się około stu osób w różnym wieku (z przewagą studentów) by w ten sposób zakończyć rok szkolny, akademicki i przywitać lato.
Kreacja Angiolino, mistrzowsko zagrana przez Roberta Mirusa, wywołała na wielu twarzach łzy wzruszenia, a cały spektakl spotkał się z kilkuminutowymi brawami. Punktem łączącym dwa obrazy cierpienia były słowa Marianny Popiełuszko odtworzone na koniec spektaklu przy wniesionym na scenę wielkim Krzyżu. Opiekunem projektu i odpowiedzialną za scenografię i muzykę jest Agnieszka Ignatowska, która zagrała również matkę Angiolino Bonetty. Na premierze nie zabrakło również najmłodszych przedstawicieli Apostolatu Zbawczego Cierpienia diecezji bydgoskiej, a na zakończenie reżyserzy i autorzy scenariusza- Szymon i Piotr - mieli możliwość przedstawić uczestnikom swoje inspiracje dla sztuki, a także odpowiedzieć na pytanie: kim są Cisi Pracownicy Krzyża. Samych twórców zaś zaintrygował motyw mamałygi kukurydziano-serowej (ulubione danie Angiolino) bardzo żywo obecnej w pierwszej scenie. Mamy nadzieję, że takie inicjatywy jak ta rozbudzą młode serca do aktywności w COC i otworzą nowe możliwości rozwoju.
Piotr Piechocki SODC