Cisi współpracownicy

16 luty 2010

Autor: Admin

Gość Niedzielny: Ogromne akwaria to jedna z atrakcji tego miejsca. Są nie tylko doskonałą ozdobą. Tu prawie zawsze można kogoś spotkać. Wielu gości ośrodka długo obserwuje świat podwodnej egzotyki. A jest na co popatrzeć.

Czar tropików
Wśród skał baraszkuje stado ryb z rodzaju Tropheus. Towarzyszą im połyskujące cyprichromisy i pomarańczowe szczelinowce Leleupa. Wszystkie te gatunki należą do rodziny pielęgnicowatych. Ich ojczyzną jest afrykańskie jezioro Tanganika. To daleko, ale żeby je obejrzeć, wystarczy usiąść przed tysią*censored*rowym akwarium. Bardzo łatwo też zmienić kontynent. Wchodząc na piętro, w jednym z dwóch 400-litrowych zbiorników zobaczymy m.in. akary pomarańczowopłetwe, pielęgnice ellioti i severum z obu Ameryk oraz wielkie azjatyckie glonojady gibicepsy. A w drugim akwarium od razu rzuca się w oczy stadko neonów czerwonych i rhodostomusów z szachownicą na ogonie, czyli zwinników czerwonoustych. Zresztą, tu jest aż 14 gatunków ryb i cztery gatunki… krewetek. Uwijają się wśród korzeni i roślin imitujących podwodny krajobraz Amazonki lub innej tropikalnej rzeki.

Płetwy i łapy
– Ktoś nam kiedyś przywiózł małe akwarium z kilkoma rybkami – mówi dyrektor ks. Janusz Malski z prowadzącej dom wspólnoty Cichych Pracowników Krzyża. Sam niegdyś też był akwarystą. – Ludzie na turnusach rehabilitacyjnych godzinami wpatrywali się w te małe rybki i mówili, że ich to uspokaja. Albo dzieci z zespołem Downa… Na nie, jak mówiły ich mamy, najlepiej wpływały albo bajki, albo akwarium. To było dla nas wyzwanie, by zrobić coś więcej – dodaje. Pomógł akwarysta Andrzej Frątczak, który prowadzi w Głogowie sklep zoologiczny. – Podarował nam to wielkie akwarium z tropheusami – mówi ks. Malski. Potem pojawiły się kolejne zbiorniki i… więcej pracy. A że dom współpracuje z głogowskim zakładem karnym, którego więźniowie są tu wolontariuszami, jeden z nich opiekuje się akwariami. – To ma też wymiar terapeutyczny, bo trzeba się na czymś skoncentrować, ale nie na sobie. Niektórym właśnie tego potrzeba – mówi Ewelina Guzewicz, pedagog z ośrodka. Wspomina więźnia, który miał ADHD, ale świetnie sobie radził z wymagającym cierpliwości zajęciem. Prawdziwa akwarioterapia. – To hobby na ogół męskie. Jest w tym coś, co odpowiada męskiej naturze – zauważa pani pedagog. Ceni też inne rodzaje zooterapii. Zwierzęta mogą pomóc ludziom osiągać psychofizyczną sprawność. W głogowskim domu dzieci z różnymi zaburzeniami mają dogoterapię, czyli zajęcia z wyszkolonym nowofundlandem. Pies i panie terapeutki są gośćmi, ale wkrótce inny kudłaty rehabilitant ma tu zamieszkać na stałe.

Ks. Tomasz Gierasimczyk
Gość Niedzielny z dnia 14 lutego 2010r.

Comments (0)


Cisi Pracownicy Krzyża
http://www.cisi.pl/article.php/cisi-wspolpracownicy