Uczestniczenie w chorobie, umieraniu, pogrzebie 23 kwiecień 2008 Odsłon1,251
Może zabrzmi to bardzo mocno, ale jako ludzie wierzący musimy uczestniczyć w tych stanach, w tych sytuacjach, nie wolno nam od nich uciekać.
Dlaczego musimy?
Każdy z wymienionych momentów, to najtrudniejsze chwile w życiu człowieka, w których z jednej strony występuje poczucie samotności, lęków, z drugiej całkowicie naturalną potrzebą jest odczucie bliskości innych osób. Potwierdza nam to nasze doświadczenie. Ważną motywacją są słowa Jezusa:
„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!” ( Mt 7, 12), ale także: „Byłem chory, a odwiedziliście Mnie” ( Mt 25, 36).
Jeżeli dla nas samych w chorobie bliskość innych osób jest bardzo ważna, to i dla innych, którzy chorują bardzo istotna jest nasza obecność. Głównie chodzi tu właśnie o dar obecności. Często zadajemy sobie pytanie: „po co ja tam pójdę, o czym będę rozmawiał?” To jest najmniej ważne. Trzeba iść i być, tylko być. Bardzo podobnie jest z umieraniem i śmiercią. Tyko z tą różnicą, że są to najtrudniejsze i najważniejsze ludzkie doświadczenia, w których wymienione zależności występują ze zwielokrotnioną siłą. Właśnie osoba umierająca najmocniej potrzebuje bliskości najbliższych osób, nawet, jeżeli jest w stanie nieprzytomności. Medycyna potwierdza, że osoba nieprzytomna odczuwa obecność najbliższych osób. Czuwanie przy osobie umierającej to jeden z najważniejszych elementów naszego stosunku do innych, do najbliższych. Nie ma wątpliwości, że najlepszym miejscem na zakończenie ziemskiej wędrówki jest własny dom i otoczenie najbliższych osób !
Dla osoby, która doświadcza takich stanów, właśnie dlatego, że są najtrudniejsze, nasza obecność jest konieczna, ale warto też wskazać na korzyści z uczestniczenia w chorobie i umieraniu dla osób przychodzących, odwiedzających, towarzyszących. Za najważniejsze trzeba uznać: wypełnienie słów Jezusa, zachęcających do takiej postawy, możliwość sprawdzenia swojej wartości jako człowieka, ponieważ prawdziwą wartością jest odważne służenie drugiej osobie w najtrudniejszych chwilach, „oswojenie” się z tym problemem, zmniejszenie strachu, możliwość dostrzeżenia w życiu innych wartości, nie tylko materialnych, nabranie głębokiej pokory wobec życia, możliwość wyzbycia się kompleksów. Towarzysząc komuś w chorobie, umieraniu, nabieramy nadziei, że nam także kiedyś ktoś będzie udzielał wsparcia w tych momentach.
Jako uzupełnienie należy jeszcze powiedzieć o konieczności uczestniczenia w pogrzebach. Kiedy o tym rozmawiałem z młodzieżą, jedna z uczennic klasy maturalnej stwierdziła: „Ja nie chodzę na pogrzeby, nie lubię tej komedii, tego udawania i wszystkich tych scen”. Do pewnego momentu swojego życia myślałem podobnie i wiem, że jest to ucieczka od problemu. Uczestniczenie w pogrzebach to bardzo ważne zagadnienie z wielu powodów. Jest to wyraz naszej solidarności z cierpiącymi, którzy utracili kogoś bliskiego. Człowiek, który traci najbliższą osobę znajduje się w stanie wielkiego bólu. Każdy w takiej sytuacji potrzebuje wsparcia. Nawet, jeżeli wydaje mu się, że jest wielkim „twardzielem”, po śmierci bliskiej osoby „mięknie” jak dziecko.
Kilka lat temu uczestniczyłem w pogrzebie mojego ucznia. Andrzej miał 20 lat i zginą tragicznie w wypadku samochodowym. Jechał razem ze swoja dziewczyną, która przeżyła ten wypadek, ale odniosła bardzo poważne obrażenia. Podczas pogrzebu, po złożeniu kwiatów na grobie, podszedłem do jego ojca. Potężny mężczyzna, odważny, zawsze świetnie radzący sobie w życiu. W tej chwili był bezradny jak dziecko, płakał, rozpaczał, strasznie cierpiał. Zbliżyłem się do niego, wypowiedziałem słowa współczucia. Położył głowę na moim ramieniu, przytulił się i powiedział: „To boli, to strasznie boli”. Mały, drobny gest, ale dla mnie potężne doświadczenie potwierdzające, że nie wolno nie być z innymi w takich chwilach.
Na podstawie własnych doświadczeń łatwo możemy stwierdzić, że uczucia jakie się w nas rodzą w chwili pogrzebu są na takim samym poziomie jak w momencie otrzymania informacji o śmierci. Szczególnie moment zamykania trumny i umieszczania jej w grobie.
Uczestniczenie w pogrzebie to także wyraz naszej solidarności z osobą zmarłą. Zawsze w ceremonii pogrzebowej, sprawowanej w naszej religii jest dużo modlitw za zmarłych. Mamy więc okazję wesprzeć tę osobę swoją modlitwą, połączoną z ofiarą, jaką jest konkretny trud uczestniczenia w tej ceremonii, może szczególnie, kiedy musiałem zmusić się do przyjścia.
Udział w pogrzebie jest bardzo głębokim doświadczeniem i zawsze wywołuje w człowieku silną refleksję nad sensem życia, nad wartością tego, co robi się w danym momencie. Daje możliwość przewartościowania swoich działań i myślenia, nabrania dystansu do dóbr materialnych.
Uczestniczenie w pogrzebie to także możliwość pogłębienia swojej wiary w życie wieczne. W czasie liturgii pogrzebowej czytane są fragmenty o życiu wiecznym, są one komentowane, przybliża się nam prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa, która jest podstawowym źródłem nadziei na życie wieczne dla wierzących.
Jest to także ludzki wyraz odpowiedzialności za innych. Zarówno za osoby żyjące, przeżywające wewnętrzną udrękę, spowodowaną utratą bliskiej osoby, jak i za osobę zmarłą.
Modlitwa za zmarłych jest jednym z naszych największych obowiązków chrześcijańskich. Zmarli, szczególnie osoby o „nieuporządkowanym” wnętrzu, potrzebują naszej pomocy. Nasza tradycja katolicka wypracowała bardzo dużo form modlitwy za zamarłych. Szczególnie Msza św., „Koronka do Miłosierdzia Bożego”, Różaniec, Droga Krzyżowa za zmarłych, i szereg innych modlitw; ofiarowanie cierpienia fizycznego i duchowego; dobre uczynki, jałmużna, ofiary na misje; używanie wody święconej; nawiedzenie cmentarza i zapalenie świecy; odpusty za zmarłych, szczególnie w pierwszych dniach listopada.
Mieczysław Guzewicz
Kotwica marzec 2007
